Strona Główna / HOT / Justyna Kowalczyk: “Obawiam się, że to wszystko wróci”

Justyna Kowalczyk: “Obawiam się, że to wszystko wróci”

 

Do zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu zostało 51 dni. Tytułu sprzed 4 lat z Soczi będzie bronić Justyna Kowalczyk, która zdobyła złoty medal w biegu na 10 km stylem klasycznym. Dziś przyznaje, że wciąż potrzebuje mocnych leków nasennych, aby móc zasnąć oraz miewa chwile, gdy boi się, że choroba wróci.

Polka w tegorocznych startach na arenie międzynarodowej nie spisuje się najlepiej. Jak sama przyznaje – do formy sprzed lat wiele jej brakuje. W ostatnich dniach udzieliła wywiadu fińskiemu dziennikowi “Ilta Sanomat”, w którym opisała swoje przeżycia związane z depresją oraz jej aktualny stan.

Jak miło po miesiącu ciemności znów zobaczyć słoneczko 🤗

Publié par Justyna Kowalczyk – oficjalna strona sur mercredi 29 novembre 2017

 

Problemy Kowalczyk zaczęły się na rok przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi. Jednym z powodów depresji była utrata dziecka latem 2013 roku. Jednak pomimo problemów, biegaczka poświęciła się przygotowaniom i rywalizacji.

– Byłam bardzo chuda w tamtym okresie. Gdy coś zjadłam, zaraz potem leciałam do łazienki i to zwracałam. Najgorsze było to, że musiałam się uśmiechać, kiedy w ogóle nie miałam na to ochoty. Kiedy skończyłam starty, nie chciało mi się żyć. Nie wychodziłam z łóżka przez dwa tygodnie. Sześć miesięcy przed Soczki byłam w takim stanie – przyznaje biegaczka w rozmowie z fińskim dziennikiem.

Sport był czymś, co napędzało ją do pracy, bez rywalizacji choroba się pogłębiała, dlatego rodzice Justyny poprosili po igrzyskach w Soczi trenera Aleksandra Wierietielnego, aby szybciej rozpoczął z ich córką treningi. Jednak to nie wystarczyło. Najlepsza polska biegaczka postanowiła poprosić o pomoc specjalistów, a także opowiedzieć o swoich problemach w mediach.

Przez całe życie słuchałam o troskach innych. Przyszła kolej, abym to i ja poprosiła o pomoc i powiedziała wszystkim o moich potrzebach. To była ostatnia szansa, aby moje życie stało się łatwiejsze. Najlepsze było to, że nie musiałam się więcej uśmiechać w momencie, kiedy nie miałam na to ochoty  – przyznaje biegaczka.

Proces leczenia wciąż trwa, ale widać jego pierwsze efekty. Również przygotowania do startu w igrzyskach są elementem terapii.

Znów się uśmiecham, życie wydaje się być normalne. Są jednak chwile, kiedy obawiam się, że to wszystko wróci – dodaje 34-latka.

Kowalczyk przyznaje, że o medal na igrzyskach będzie bardzo ciężko. Depresja, a także kontuzje kolan, które przechodziła, zrobiły swoje, a konkurencja jest silna. Należy jednak pamiętać, że poza sportem, toczy się dla niej wiele ważniejsza walka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi