Strona Główna / Boże Narodzenie / List do Świętego Mikołaja – czyli czego nie chcę pod choinką.

List do Świętego Mikołaja – czyli czego nie chcę pod choinką.

Święty Mikołaju, oszczędź mi w tym roku nietrafionych prezentów…

Drogi Mikołaju,

Jak co roku, z niecierpliwością wyczekuję prezentów pod choinką. Pod poduszką już od kilkudziesięciu lat nic mi nie zostawiasz i dziś również moją sypialnię ominąłeś. Trudno, jak zwykle, jakoś to przeżyję. Proszę Cię jednak, byś w tym roku był bardziej pomysłowy i  domyślny. Proszę Cię, byś nie przynosił mi kolejnej butelki lakieru do włosów, bo nazbierało się ich już przez te lata i doprawdy nie wiem, co z nimi zrobić. Lakier do włosów mogę kupić sobie sama w sklepie za rogiem, jeśli będę potrzebowała. Problem jednak w tym, że ja lakieru (ani innych żeli i pianek, choć akurat guma do stylizacji włosów by się przydała) nie używam. Za to możesz przynieść mi skarpetki – rzecz praktyczna i jakże potrzebna. Zwłaszcza, jeśli będą dobrej jakości, z wełną. Nie te “czteropaki od Chińczyka”. Za kapciuszki również podziękuję. Ale za łyżwy się nie obrażę. Trochę sportu zimą nie zaszkodzi.

Drogi Mikołaju, jeśli nie masz pomysłu na prezent dla mnie, pamiętaj, że jestem fotografem – amatorem i kolejna karta pamięci zawsze się przyda. Nie pogardzę też jakimś fajnym filtrem, czy choćby nową blendą. O jakiś niedrogi obiektyw ‘portretowy’ nawet nie śmiem prosić. A jeśli do sklepu z akcesoriami fotograficznymi Ci nie po drodze, to może jakaś dobra książka z dziedziny fotografii, albo film na dvd. Lubię też książki psychologiczne, o samodoskonaleniu się, jak również te związane z gimnastyką ciała. Po świętach będzie przecież parę kilogramów do zrzucenia.

Drogi Mikołaju, odpuść mi też w tym roku kolejnej flaszki wody perfumowanej. Jeśli nie są to moje ukochane perfumy DKNY, to nie ma sensu z niczym innym się wysilać, bo i tak tego nie użyję. Podobnie rzecz ma się z kremami do twarzy, żelami pod prysznic i balsamami do ciała. Ja wiem, że przed Świętami sklepowe półki uginają się od wspaniałych zestawów higieniczno – kosmetycznych i rozumiem, że “20% taniej” kusi, ale jestem na bieżąco w tym asortymentem i naprawdę nie potrzebuję ubierać choinki, by nawilżyć swe ciało promocyjnym zestawem do pielęgnacji ciała. Moja łazienkowa półka jest stale uzupełniana. Za to ucieszę się, jeśli pod choinką znajdę karnet do fryzjera na kompleksową rewitalizację włosów, albo zaproszenie na weekend w jakimś spa. Ucieszy mnie również wizyta u masażysty, czy miesięczny karnet na zumbę, aerobik, czy do siłowni.

Drogi Mikołaju, a wiesz, że ja bardzo lubię chodzić do kina? Bilecik na fajny film naprawdę by mnie ucieszył, zamiast płyty dvd z nietrafionym “lamusowym” filmem z Jean Claude Van Damme’m.

Drogi Mikołaju, a wiesz, że nadal kocham błyskotki? Wiem, że trudno jest dogodzić kobiecie z biżuterią, bo to już bardzo indywidualna sprawa jest. Ale o jednym powinieneś pamiętać na pewno: mam uczulenie na “blachę”, więc jeśli nie srebro, to przynajmniej chirurgiczna stal. A co do rodzaju biżuterii, to ze mną sprawa dość prosta – klasyka zawsze mile widziana. Albo obejrzyj kilka odcinków serialu “Wspaniałe Stulecie” i już będziesz wiedział, jakie kolczyki mi pod choinką podrzucić.

A czy pamiętasz, drogi Mikołaju, że ja lubię pracować przy komputerze? Dysk zewnętrzny ostatnio mi się marzy, ale jakoś z tym wydatkiem mi nie po drodze. Czyż to nie wspaniały prezent pod choinkę, zamiast dwóch toreb pełnych zbędnych, za przeproszeniem, klamotów? Pendrive z dużą pojemnością to również coś, co przydaje się w każdych ilościach. A może jakąś fajną lampkę led do pracy “w ciemnościach”, żebym trafiała w odpowiednie klawisze na klawiaturze? Na takie rzeczy też są promocje.

Wiem, strasznie wymagająca jestem. Ale czy nie o moją radość tu chodzi? Czy nie przyjemniej jest, gdy obdarowywany nurkując w kolorowej torebce, znajduje tam wymarzony drobiazg, zamiast kolejnej flaszki śmierdzącej (i wtedy niestety dość trwałej, jak na złość) wody toaletowej, której i tak nie użyje?  Osobiście bardzo lubię, gdy obdarowywana przeze mnie osoba cieszy się szczerze z prezentu, w poszukiwania którego  serce włożyłam. Bo największym prezentem dla mnie jest radość osoby, którą kocham. A trafiony prezent – najmniejszy, ale ten wymarzony, to radość gwarantowana i to dla obu stron. Słodycze, bo tych nigdy za wiele, również mnie ucieszą. Jednakże nie czekolada, bo ta nudna jest. A już z pewnością gorzka nie wchodzi w grę. Za dużo w życiu goryczy, by jeszcze gorzkimi specjałami raczyć się w Święta. Za to ptasie mleczko, czy te białe cudeńka z migdałem w środku i obsypane kokosem na zewnątrz (każde wrażliwe na pyszności podniebienie wie, o jakie cudeńka chodzi, prawda?) zaprowadzą mnie i moje kubki smakowe na sam szczyt słodkiej rozkoszy.

Drogi Mikołaju, życzę Ci, abyś w tym roku zostawiał pod choinką same trafione prezenty. I pamiętaj, że często nie ilość a jakość i szczere zaangażowanie się liczą.

 

Zobacz również:

UWAŻAJ NA INTERNETOWYCH OSZUSTÓW!

O autorze Lady-in-Red

Lady-in-Red

Zapraszam do grupy Kosem Wspaniałe Stulecie Polska po najlepsze tureckie filmy i seriale!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi